03 listopada 2014

pepitka


Różowe rurki niedawno gościły na naszym blogu ale Ami bardzo je lubi, więc co poradzić nie zawsze rodzic musi decydować,
a dziecko też powinno mieć swoje zdanie i prawo wyboru, przynajmniej w niektórych kwestiach.
Jeśli są to mądre wyboru to może warto czasami pozwolić mu decydować.
To już nie to co kiedyś że mama szykowała ubranka i mała Amelka wkładała je zazwyczaj sama z miła chęcią.
Teraz zdarzają się kłótnie: "mama ale ja chcem tę czapke - chcem to chhhcem, no mama jak chcem to chcem".
I co wtedy zrobić jak wiesz, że czapka albo bardzo często w naszym przypadku buty totalnie nie pasują do reszty, nie mówiąc że są całkowicie niedopasowane do pogody.
Zaczyna się tłumaczenie i przekonywanie bo "rózowe" trampki, które ostatnio są numerem jeden z racji pogody nie zawsze można włożyć.
I tak najczęściej mama swoje - Ama swoje.
Czasami udaje się nam dojść do porozumienia dzięki umiejętnemu zagadnięciu małego szkraba i zwróceniu jego uwagi na coś innego,
a czasami mama niema wyjścia i ulega swojemu Skarbeczkowi............

Czyli w kolejnym wpisie zapraszamy na numer jeden.

A dziś różowe rurki i coś do nich. Pepitka.
żakiecik - Next
spodnie - TU 
buty - Ladybird
czapka, apaszka, paseczek
















2 komentarze:

  1. Coś o tym wiem... Ostatnio moja Oliwia koniecznie chciała wyjść w domowych kapciach na dwór, kiedy była wielka plucha. Chyba z pół godziny tłumaczyłam, że jest za zimno na coś takiego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. he he, ach te nasze wspaniałe dzieciaki :)

      Usuń